KRAKÓW – WIELICZKA, 17-18 LISTOPADA 2017R.

image004Jedziemy do Krakowa! Szkolne Koło Caritas i Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży podbija dawną stolicę Polski!

 W myśl powiedzenia, że „podróże kształcą – ale tylko wykształconych”- po drodze słuchaliśmy historii grodu Kraka. Dowiedzieliśmy się, kto i kiedy lokował miasto, dlaczego było tak ważnym ośrodkiem w średniowieczu, w czasie autonomii galicyjskiej, wojen, a także – jakie jest dzisiaj.

Zanim wjechaliśmy do centrum – zwróciliśmy uwagę na Pomnik Ofiar Faszyzmu, znajdujący się na terenie dawnego obozu koncentracyjnego Płaszów. Pomnik przedstawia pięć  postaci z głowami ugiętymi pod ciężarem bloku kamiennego i wyrwą w na wysokości piersi. Przypomina naszą trudną historię – czas wojny, prześladowań. Postanowiliśmy, że po powrocie do domu obejrzymy film „Lista Schindlera”, który był nakręcony właśnie w tym miejscu.

Zwiedzanie Krakowa rozpoczęliśmy od najbardziej znanej gadziny – Smoka. Dowiedzieliśmy się, że autorem rzeźby był zmarły przed kilkoma tygodniami Bronisław Chromy, który zaprojektował także drzwi kościoła w sąsiadującej z nami parafii – Nienadówce.

Zerknęliśmy tylko na Wawel, po czym pobiegliśmy do Muzeum Archeologicznego. Tam czekała na nas Pani Przewodnik, najprawdziwsze mumie – jak żywe, a w woskowych figurach ludzi pierwotnych dopatrywaliśmy się cech naszych kolegów :-)

Traktem królewskim udaliśmy się do kościoła Franciszkanów – jednego z ulubionych miejsc modlitwy św. Jana Pawła II. Ponieważ wybiło południe, odmówiliśmy „Anioł Pański”, a następnie podziwialiśmy wystrój świątyni, szczególnie witraże Stanisława Wyspiańskiego,  w tym najbardziej znany „Bóg Ojciec”. Choć do świąt pozostało jeszcze trochę czasu, zrobiliśmy sobie zdjęcie przy szopce.

Minęliśmy budynki Akademii Papieskiej i kurii diecezjalnej, z okna której uśmiechał się do nas Papież, a następnie zwiedziliśmy Collegium Novum i Collegium Maius. Ciekawe, czy ktoś z nas będzie kiedyś studentem najstarszej uczelni w Polsce.

Przeszliśmy do Rynku, gdzie podziwialiśmy piękne kamienice, Ratusz, Sukiennice. Widzieliśmy także kościół Mariacki i ołtarz Wita Stwosza.

Pod Bramą Floriańską dowiedzieliśmy się, jak Jan Matejko chciał zemścić się za zburzenie murów obronnych i jak rajcy krakowscy poradzili sobie z ową zemstą, a potem – co ma rondel do Barbakanu.

Żeby nie było – Kraków to nie tylko zabytki. Szybko minęliśmy Teatr im. Juliusza Słowackiego, dworzec kolejowy i udaliśmy się do GALERII! Nareszcie czas wolny! Nie za długo – bo za chwilę wkraczamy do podziemnego Krakowa. Chociaż jesteśmy zmęczeni, z zapartym tchem słuchamy opowieści o życiu dawnych mieszkańców. Podziwiamy także nowoczesne rozwiązania techniczne, jakie zastosowane zostały w muzeum – przejście przez mgłę, hologramy, prezentacje, filmy. Mamy możliwość zważenia się na średniowiecznej wadze z elektronicznym wyświetlaczem – nie wszyscy jednak z tego korzystają…

Bunt! Bunt! Bunt! Do schroniska nie idziemy „z buta”. Nie po to po Krakowie jeżdżą tramwaje. „Dwudziestką” dojechaliśmy na „Oleandry”, mijając po drodze Muzeum Narodowe. Oleandry? Czy to stąd Józef Piłsudski w 1914r. wyruszył w stronę Królestwa Polskiego?

Zdziwiłby się ktoś, kto by pomyślał, że pójdziemy spać. Cisza nocna o 22-giej? To chyba jakiś żart.

Żartem nie było natomiast to, że następnego dnia zostaliśmy obudzeni bladym świtem. Po śniadaniu pojechaliśmy na Wawel. Zwiedzaliśmy katedrę, groby królewskie, wdrapaliśmy się na Dzwon Zygmunta. Pani Przewodnik opowiadała nam piękną, ale też tragiczną historię naszego państwa i narodu.

Mieliśmy okazję zwiedzić komnaty reprezentacyjne królewskiej siedziby. W Sali sądowej, na suficie, umieszczone były „głowy krakowskie”. Jedna z nich ponoć cały czas dogadywała królowi, dlatego ją zakneblowano. Dobrze, że takich metod nie stosuje się do uczniów, którzy rozmawiają na lekcjach!

W drodze do Wieliczki przejechaliśmy przez Kazimierz – dzielnicę, która nazwę wzięła od imienia ostatniego Piasta. Jest to ważny ośrodek kultury żydowskiej. Minęliśmy synagogę oraz kamienice, na których pojawiało się wiele elementów judaistycznych.

I znowu jesteśmy pod ziemią. Tym razem przebyliśmy 380 schodów, a to nawet nie jest połowa tego, co nas czeka! Przywitała nas Pani Przewodnik, która twierdziła, że ma 99 lat, tylko jest dobrze zakonserwowana przez sól. Poznaliśmy legendę o św. Kindze, zachwyciliśmy się przepiękną kaplicą, poświęconą patronce górników, wysłuchaliśmy muzyki Fryderyka Chopina, towarzyszącej świetlnemu spektaklowi nad jednym z solankowych jeziorek, zwiedziliśmy Muzeum Żup Krakowskich, a potem wyjechaliśmy windą na powierzchnię – jak się mówi w kopalni – na świat.

W drodze powrotnej pojechaliśmy jeszcze do McDonalda. Zmęczeni, ale zadowoleni wróciliśmy do Sokołowa. Nurtują nas tylko dwa pytania: ile naprawdę lat ma Pani Przewodnik i KIEDY NASTĘPNA WYCIECZKA?????

Galeria

image006 image007 image005

stopka - szkoła

librus
przedszkolestr

Pi

  Click to play this Smilebox slideshow
Statystyki
Certyfikaty

szkola-odkrywców-talentów

certyfikat5

certyfikat

certyfikat 2

certyfikat1